2024-12-29

Róża William Booth, zachwytom nie ma końca.

Róża William Booth oczarowała mnie swoim wigorem, urodą i zapachem kwiatów.

Seria kanadyjska, Ogilvie/Svejda 1984. Hyb. Kordesii.



Według informacji znalezionych w internecie: róża krzewiasta, dorasta do 90-200 cm wysokości i 150-300 cm szerokości. Może być prowadzona w formie róży pnącej. Jej strefa mrozoodporności to 2b. Odporna na choroby. Zapach kwiatów łagodny. Kwitnienie powtarza okazjonalnie w sezonie. 
Jest to jedna z odmian mrozoodpornej serii Explorer. 
Z HMF: Tetraploid. Pochodzenie: L83 (Svejda) × A72 (Svejda, 1980).

Hodowca Dr. Ian S. Ogilvie oraz Dr. Felicitas Svejda (Canada, 1984).
Wprowadzona na rynek w Kanadzie przez Agriculture Canada L'Assomption Quebec w 1997 jako 'William Booth'.


Szukając do ogrodu odmian o super dużej odporności na mróz trafiłam na takie cudo, ale nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo ta róża oczaruje mnie swoją urodą i to już w pierwszym sezonie! 

Posadziłam ją jesienią 2023r


Rok 2024

Zimę zniosła doskonale, zimując pod kopczykiem, ale nawet po końcach pędów widać było, że zupełnie nic sobie nie robi z naszych polskich mrozów. 

Wiosną ruszyła do wzrostu z impetem. W tym miejscu muszę dodać, że rośnie w wyjątkowo trudnym miejscu, w glebie ekstremalnie suchej i piaszczystej, gdzie woda przecieka, jak przez sitko. Radzi sobie bez podlewania.

Kolejny zachwyt przyszedł wraz z pierwszymi kwiatami. Właściwie, to nawet bym ich nie zauważyła, zupełnie bym je przegapiła, gdyby nie ten zapach... Coś niesamowitego! Chodziłam po ogrodzie wzdłuż i wszerz i węszyłam, który to krzew tak obłędnie pachnie. W końcu ją namierzyłam. Woń było czuć na kilkanaście metrów! Zapach nie jest ciężki, jest wyjątkowo przyjemny, piękny, zniewalający, hipnotyzujący... Dla mnie to mieszanka kwiatów i perfum z najwyższej półki. Ale nie każdy go czuje. Dla jednych pachnie wyraźnie, a inni ledwie cokolwiek wyczuwają. Pachniała niezależnie od pogody, od pierwszego kwiatu, do ostatniego, a kwitła bardzo długo, bo do jesieni i niemal bez przerwy, cały czas produkując kolejne kwiaty, chociaż po kilka sztuk. Co za siła! 

Równie ciekawy jest kolor jej kwiatów, zupełnie nieoczywisty. Patrząc na jej kwiaty nawet na żywo, gołym okiem, ciężko jest określić, czy są one bardziej czerwone, czy różowe. 

Pod koniec października była już imponujących rozmiarów krzakiem z pędami na ponad metr długości. Liście zupełnie zdrowe. 

Kolejną miłą niespodzianką były jej wyjątkowo śliczne owoce. Całe kiście jesiennych naturalnych dekoracji w ogrodzie.

Zobaczcie na zdjęciach, jak to wyglądało w roku 2024:

Koniec marca:





Połowa czerwca:










Koniec sierpnia:


Jesień, końcówka października:









Czym zaskoczy mnie w przyszłym roku?


Rok 2025

Myślałam, że już niczym nie da rady mnie zaskoczyć, a jednak udało się jej. Ale po kolei. Zacznijmy od kwitnienia w połowie czerwca, zaraz po mroźnych nocach wiosennych. 




Kwitła praktycznie cały czas, calutki sezon. Zauważyłam, że lubi robić kwiaty tylko na końcach pędów, nie po całej długości.

Zaskoczenie przyszło w listopadzie. Okazało się, że jej liście jesienią nabierają pięknych, ognistych kolorów. Róża zdobi kwiatami, owocami, a nawet liśćmi, jest ciekawa przez cały rok.









Rok 2026






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pamiętaj, by się przedstawić :)

Kilka słów o moim ogrodzie:

Dzień dobry świecie :)

To jest mój pierwszy wpis na tym blogu. Miłej lektury :)