2025-01-02

Róża Rosa x pteragonis 'Cantabrigiensis', inaczej Cambridge Rose.

Róża Rosa x pteragonis 'Cantabrigiensis' wyróżnia się oryginalnymi kolcami.

Hodowca - Dr. C. C. Hurst (UK, około 1922).



Z internetu: dorasta do 5m wysokości i 3m szerokości. Inne źródło podaje: 2-5m x 3m. Mrozoodporność od -36,8 do -32°C. Według HMF strefa 6b (w co nie wierzę). Kwitnie jeden raz między kwietniem a czerwcem, kwiat pojedynczy, 3-6 cm średnicy, żółty kolor. Zawiązuje owoce.

Powstała z: Rosa hugonis Hemsl. synonym × Rosa sericea var hookeri Regel synonym.
Inne nazwy: The Cambridge Rose, Cantabrigiensis, R. cantabrigiensis, Rosa cantabrigiensis hort. ex S.Weaver, Rosa pteragonis cantabrigiensis, Rosa X cantabrigiensis.
Wprowadzona na rynek przez: R Harkness & Co. Ltd. in circa 1937.


Jesienią 2023r. kupiłam sadzonkę z gołym korzeniem. Zauroczyły mnie pokazane na zdjęciach te niesamowite, oryginalne kolce. Musiałam ją mieć w kolekcji.


Rok 2024

Zimą '23/'24 temperatura spadła nawet do -26°C, co nie zaszkodziło pędom róży, nawet ponad kopczykiem pozostały one całe i zdrowe. Bardzo mnie cieszy podwyższona odporność tej róży na mróz.

W marcu róża już tworzyła nowe przyrosty z oczek. 








W kolejnych miesiącach skupiła się głównie na rozbudowaniu systemu korzeniowego. Pędy zazieleniły się uroczymi listkami, przypominającymi liście paproci. Na pierwsze kwiaty muszę jeszcze poczekać.


Rok 2025

W przypadku tej róży będę musiała poczekać na kwiaty nieco dłużej. Najpierw musi się dobrze zadomowić, zakorzenić, zbudować trochę pędów, a dopiero potem zaszczyci mnie swoimi kwiatami. 

W tym roku krzewinka pozostała malutka walcząc z przeciwnościami losu w postaci anomalii pogodowej z zimy i wiosny. Wiele róż było w gorszej kondycji. Czekam na kolejny rok, a ona niech się spokojnie ukorzenia i wzmacnia.


Rok 2026

W ostatnich dniach marca podczas cięcia róż postanowiłam przesadzić tę odmianę w miejsce straconej Moyesii Geranium przy płocie. Nie spodziewałam się, że jej korzenie będą tak mocno rozrośnięte. Wykopywanie tego monstrum, to była istna mordęga. Szczególnie dał mi popalić główny korzeń palowy. Ostatecznie musiałam go uciąć łopatą. Nie dałam rady dogrzebać się do jego końca :o :D




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pamiętaj, by się przedstawić :)

Kilka słów o moim ogrodzie:

Dzień dobry świecie :)

To jest mój pierwszy wpis na tym blogu. Miłej lektury :)