Róża czerwonawa (Rosa Glauca, syn. Rosa Rubrifolia), tym razem zdobyłam tę prawdziwą.
Z internetu: róża dzika, gatunek, dorasta do 350 cm wys. i 150 cm szer., strefa 2b. Kwiaty różowe, pojedyncze, do 4 cm średnicy, zapach umiarkowany. Kwitnie raz w sezonie w czerwcu i lipcu. Zawiązuje owoce. Krzew wzniosły, łukowaty, rozszerzający się na górze. Odporna na choroby, toleruje półcień i słabsze gleby.
Tetraploid. Pozostałe nazwy z HMF: Hecht-Rose, Red Leaf Rose, R. ferruginea, Rosa ferruginea Villars synonym, Rosa glauca Pourr., Rosa lurida Andr. synonym, R. majalis rubrifolia, Rosa majalis var.rubrifolia (Vill. ex Thory) Wallr.synonym, R. romana, Rosa romana hort., R. rubrifolia, Rosa rubrifolia Vill. synonym, Rosier a feuilles rougeâtres, Rubrifolia.
Dla pasjonatów dzikich róż jest to pozycja obowiązkowa w ogrodzie.
Po moich przygodach z poszukiwaniem i zakupami róży Glauca z wpisu tutaj i tutaj, nareszcie udało mi się zdobyć z innego źródła tę właściwą, tę prawdziwą i tę wymarzoną! Wiosną 2023r. sadzonka na własnych korzeniach została posadzona w moim ogrodzie przy płocie. W tym miejscu będzie widoczna z drogi, którą często przechadzają się mieszkańcy wsi. Będą mieli co podziwiać.
Po roku moja mała sadzonka miała już na tyle duży i silny odrost z korzeni, że udało mi się ją rozmnożyć. Pozyskaną w ten sposób nową roślinę przesadziłam w pobliże furtki na tyłach ogrodu, gdzie często przebywam. W tym miejscu róża jest osłonięta od palącego, południowego słońca przez duży dąb. Powinno jej się tutaj spodobać.
Z moich krótkich obserwacji wynika, że Glauca nie przepada za skrajnym upałem i suszą. Zdecydowanie lepiej czuje się w zaroślach lub nieco zasłonięta koroną drzewa przed palącym słońcem. Lubi ziemię przepuszczalną, wilgotną.
Uważam ją za jedną z najciekawszych róż dzikich, która zdobi nie tylko kwiatami, ale także oryginalnymi liśćmi w szaro niebieskim kolorze, fioletowymi pędami i czerwonymi owocami. Ona jest wyjątkowa! Czasami sobie żartuję z pytaniem, jak ja mogłam bez niej żyć przez tyle lat? ;) Już pierwszy rok uprawy utwierdził mnie w przekonaniu, że Glauca musi dołączyć do mojej grupy róż - Ulubione.
Rok 2023
W maju miałam jeden pęd na własnych korzeniach, wyrwany spod rośliny matecznej. Roślina z powodu suszy i żaru z nieba cierpiała tak bardzo, że w czerwcu straciła liście, a jedyny pęd zasychał, ogólnie sprawiała wrażenie, że zaraz ją stracę. Pogoda była bezlitosna, słońce smażyło rośliny przez długie tygodnie. Musiałam zaopiekować się staranniej nową, delikatną sadzonką.
Ten piękny, gruby pęd usechł zupełnie, przycięłam go nisko przy ziemi. Pozwoliłam róży zarosnąć innymi roślinami, co dało cień w nóżki, podlałam ją kilka razy. Teraz już pozostała tylko nadzieja, że da sobie radę. Udało się! Roślina doszła do siebie. Przetrwała najtrudniejszy okres, a od korzeni zaczęły się pojawiać młode odrosty.
Rok 2024
Po zimie, pod koniec marca już rosły nowe przyrosty.
Róża ma niesamowity wigor! Już w czerwcu była gęsta i zdrowa:
Pod koniec lata postanowiłam zaryzykować i odciąć odrost korzeniowy, a pozyskaną nową sadzonkę przesadziłam w pobliże furtki w drugim końcu ogrodu.
Jestem tą różą całkowicie oczarowana.
Rok 2025
W miejsce wykopanego odrostu już w tym roku pojawił się nowy odrost, róża uzupełniła lukę i wyprodukowała kolejną sadzonkę. Tym razem pozwalam jej się zagęścić, żeby stworzyła dzikie chaszcze.
Sadzonka, która była przesadzona w zeszłym roku w nowe miejsce przyjęła się ładnie i skupiła na rozbudowie systemu korzeniowego.
Miałam okazję zobaczyć jej debiut kwitnienia, ładne, typowo dzikie, różowe kwiaty o pojedynczych płatkach. Nie wiedzieć czemu nie zrobiłam jej sesji zdjęciowej z okazji tak wielkiego wydarzenia. Nic to, zamiast tego pokażę inne zjawisko na róży - włochate kulki, za które odpowiedzialna jest błonkówka - Szypszyniec różany. Pędy z takimi naroślami wycinam i usuwam jak najszybciej.
Koniec lipca:
Rok 2026
W tym roku cięcie pędów rozpoczęłam na koniec marca. Patrząc na malutkie, niepozorne kolce róży Glauca tylko się uśmiechnęłam, że w przeciwieństwie do swoich sąsiadek, ta będzie łagodna i można ją śmiało chwycić do pielęgnacji. Oj, jakże się zdziwiłam :D Nie polecam próbować. Kolce może i ma malutkie, ale za to mają one wielką moc zniechęcania do przytulania. Dobrze, że w przypadku też róży praktycznie nie miałam co przycinać. Takie bezobsługowe odmiany lubię najbardziej.
.jpg)

.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pamiętaj, by się przedstawić :)