Róża kupiona jako The Albrighton Rambler okazała się być zupełnie inną odmianą. Kolejna pomyłka sprzedawcy.
Patrząc na jej cechy zgaduję, że to może być róża Jude de Obscure, ale nie mam pewności. Jeżeli mam rację, to byłaby to już trzecia sadzonka tej odmiany w moim ogrodzie, niestety. W tym wpisie pokazuję tę odmianę w moim ogrodzie. Jako odmiana Albrighton miała urosnąć nawet do 3,5 metra, więc posadziłam ją z tyłu rabaty, za nieco niższymi różami. Teraz okazuje się, że muszę jej znaleźć nowe miejsce, przesadzić, a w puste miejsce dokupić tę prawdziwą Albrighton.
Kolejny raz jestem strasznie zawiedziona, bo nie mam tego, za co zapłaciłam, co zaplanowałam i o czym marzyłam.
Moje doświadczenia z tą różą:
Rok 2023
Sadzonka kupiona w kwietniu '23 jako "goły korzeń". Po trzech miesiącach od posadzenia, bo już w lipcu róża ta zaszczyciła mnie pierwszymi kwiatami. Kwitła nieustannie aż do jesieni.
Pierwsze, co kojarzy mi się z tą różą, to jej rzadko spotykany zapach, zupełnie inny, niż u większości róż. Mianowicie, jednego dnia czuć wyraźnie piżmo, anyż, lukrecję, a innego dnia czysty zapach konwalii. Zapach zatem nietypowy, ale i bardzo zmienny, zależnie od pogody, pory dnia, etapu kwitnienia.
Dobrze poradziła sobie z upałami i suszą. Liście utrzymały się w świetnej kondycji aż do jesieni. Na zimę dostała kopczyk.
Połowa lipca:
Koniec sierpnia:
Rok 2024.
Róża swoją pierwszą zimę spędziła u mnie pod kopczykiem, jako że jej zupełna odporność na mróz nie była pewna. Jak widać na zdjęciach poniżej, zimę przetrwała bez większych strat, pędy nad kopczykiem w większości są w świetnej kondycji. Tylko niektóre z cieńszych pędów przemarzły.
Poniżej zdjęcia z końca marca '24:
Początek lipca '24. To był jej drugi sezon w moim ogrodzie i kolejne kwiaty, które tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że odmiany Albrighton to z niej nie będzie.

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pamiętaj, by się przedstawić :)