Róża pimpinellifolia Juhannusruusu ma mocny i słodki zapach kwiatów.
Hybrid Spinosissima, znana przed 1800r.
Z internetu: dorasta do 1,5-2m wys. Odporna na mróz od -36,8 do -32°C. Róża tworzy czarne owoce. Liście jesienią przebarwiają się na czerwono. Kwitnie tylko raz przez kilka tygodni, zaczyna w okresie przesilenia letniego, stąd nazwa - z Wikipedii: "Wigilia św. Jana, noc świętojańska – święto obchodzone w nocy z 23 na 24 czerwca w wigilię świętego Jana Chrzciciela, będące próbą zasymilowania przez chrześcijaństwo pogańskich obrzędów związanych z letnim przesileniem słońca."
Ze strony Rosarium.com.pl: "Do Finlandii róża ta trafiła przed 1800 rokiem z ogrodów w Carskim Siole k. Petersburga. Jest tam bardzo popularna i znana ze swej niezwykłej wytrzymałości i pięknego zapachu. "
Pozostałe nazwy: Pimpinellifolia plena, Rosa pimpinellifolia 'Plena', Rosa spinosissima 'Plena'.
Jesienią 2023r. posadziłam trzy sadzonki tejże odmiany na żywopłot przy płocie. Kiedy już osiągną te deklarowane 2m wzrostu i zakwitną, widok będzie obłędny!
Rok 2024
Zimę '23/'24 róże spędziły pod kopczykiem. W kolejnych latach nie będę okrywać tej odmiany, ponieważ wszystkie trzy sadzonki doskonale zniosły zimę, bez najmniejszego uszczerbku. Pędy były zdrowe aż po same końce.
Pod koniec marca z oczek już wyrastały młode, silne odrosty:
W pierwszym sezonie ('24) żadna z sadzonek tej odmiany jeszcze nie zakwitła. Krzaczki były malutkie przez cały rok. Na razie skupiła się na zbudowaniu systemu korzeniowego.
Rok 2025
Wszystkie trzy sadzonki rosną w tym samym, powolnym tempie. Wyraźnie widać, że zadomowienie się zajmuje im trochę czasu. Bardzo ładnie zagęściły się drobnymi, zielonymi listkami. Do jesieni osiągnęły wysokość do kolan, nie więcej.
Żadna z nich nie zakwitła w tym sezonie, choć było blisko, bo już pojawiły się pąki kwiatowe, które zniszczył późnowiosenny mróz. Róża jest bardzo odporna na zimowy mróz, ale jej kwiaty nie poradziły sobie z anomalią pogodową i przymrozkami nawet w czerwcu.
Rok 2026
Po mocnej i długiej zimie wszystkie trzy sadzonki wyglądały identycznie i doskonale. Na wciąż cieniutkich i drobnych pędach nie było żadnych strat od mrozów. Przycięłam tylko zbyt mocno zagęszczone, wiechowate pędy, żeby zmotywować ją do silniejszego wzrostu. Jakże się zdziwiłam, kiedy te maleńkie, niewinnie wyglądające igiełki, raczej przypominające szczecinkę niż kolce, zadały ból i to przez grubą, skórzaną rękawicę! Dobra róża, dobra! ;)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pamiętaj, by się przedstawić :)