Róża Alba Meidiland, to niepozorne maleństwo potrafi wyrosnąć na olbrzyma.
Hodowca – Marie-Louise (Louisette) Meilland (Paolino) (1920-1987) (Francja, 1986).
Z internetu: dorasta do 60-200 cm wys. i 50-200 cm szer. Ta niepozorna różyczka może wyrosnąć na wielki krzew. Można ją prowadzić w formie róży okrywowej (pędy płożące po ziemi, 3-4 sztuki/m2) lub pnącej. Nadaje się na niskie żywopłot, szpalery, a nawet do donic. Dojrzały okaz w czasie kwitnienia, prowadzony na różę pnącą, przypomina krzew jaśminowca obsypanego białymi kwiatami. Mrozoodporność strefa 4b lub do -27°C, zimuje bez kopczyka. Łatwo się regeneruje po zimie. Nie wymaga corocznego cięcia. Rośnie na własnych korzeniach, chętnie wypuszcza odrosty korzeniowe. Odporna na trudne warunki, suche i słabe gleby, ale będzie lepiej rosła w żyznej i wilgotnej glebie.
Kwiaty ok. 2-4 cm średnicy, pełne, białe, a pod koniec lata z lekkim muśnięciem różu. Kwitnie od czerwca do jesieni. Róża bez zapachu lub prawie niewyczuwalny zapach. Z HMF: Diploid. Rodzice: Rosa sempervirens L. × Marthe Carron.
Inne nazwy: Alba Meillandécor, Alba Sunblaze, Meidiland Alba, MEIflopan.
W kwietniu i w czerwcu 2023r. dostałam kilka sadzonek w prezencie od mojej dobrej znajomej. Z moich obserwacji wynika, że róża łatwo rozmnaża się na własnych korzeniach, nie potrzebuje szczepienia na podkładce, a to oznacza brak kłopotu z wybijaniem dziczek z podkładki. Jest całkowicie bezproblemowa, łatwo przyjmuje się na nowym stanowisku, niemal od razu podejmuje wzrost, a rośnie bardzo szybko. Można ją traktować zarówno jako różę okrywową, jak i pnącą, zależnie od sposobu prowadzenia. Ja bym powiedziała, że może też służyć za różę obronną, bo chętnie i bardzo skutecznie chwyta wszystko swoimi drobnymi, haczykowatymi kolcami. Bardzo przytulaśna różyczka ;)
Kwiaty czasem są bez zapachu, ale przy dobrej pogodzie wydzielają piękny, słodki, apetyczny zapach, który czuć na odległość do jednego metra. Pierwsze kwiaty u mnie pojawiły się już w czerwcu, na wszystkich sadzonkach. Kwitnienie było bardzo obfite i trwało nieustannie aż do października.
Jestem absolutnie zachwycona tą różą. Od samego początku naszej znajomości trafiła do mojej grupy Ulubione. Jej ażurowy pokrój i biel drobnych kwiatków sprawiają wrażenie lekkości w ogrodzie. Zapach kusi do przebywania w jej pobliżu. W upalne lato nie wymagała podlewania, żadnego przycinania, uszczykiwania przekwitłych kwiatów, na zimę nie wymaga kopczykowania. Nic nie trzeba przy niej robić – bezobsługowa piękność, fantastyczna róża!
Zobaczcie zdjęcia poniżej i zwróćcie koniecznie uwagę na jej wyjątkowo śliczne młode liście: limonkowe w środku, z czerwoną obwódką.
Rok 2023
Kwiecień:
Czerwiec:
Rok 2024
Wszystkie sadzonki zimowały bez kopczyków. Te najmniejsze przeszły zimę '23/'24 zupełnie bezstratnie, natomiast duża róża straciła niemal wszystkie swoje pędy, aby już na początku kwietnia eksplodować mnóstwem nowych, świeżych pędów. Pięknie się zagęszcza, zatem liczę na bogactwo kwiatów w nadchodzącym sezonie.
Pod koniec kwietnia przyszedł mróz i pokonał moje marzenia o bogatym kwitnieniu. Tej wiosny musiałam przycinać niektóre róże aż cztery razy, bo co odbiły, to zmarzły i tak w kółko. Nie wszystkie to przeżyły.
Alba Meidiland dała radę się zregenerować, a do tego w tym sezonie trafiła jej się niezła fucha. Wszystkie sadzonki zostały przesadzone na rabatę pomiędzy trawy Miskant chiński Memory, gdzie razem będą tworzyły szpaler przy ruchliwej ścieżce w ogrodzie. A ścieżka jest ruchliwa głównie z tego względu, że prowadzi do małej plantacji borówek we wszelkich odmianach i smakach ;)
W tym roku pracy w ogrodzie było mnóstwo, a czasu na robienie zdjęć niewiele, zatem poniżej tylko to jedno ujęcie z tego roku, z kwitnienia w czerwcu. Po przesadzeniu na miejsce docelowe wszystkie sadzonki kwitły do jesieni. Ta odmiana natychmiast aklimatyzuje się w nowym miejscu, nie traci czasu.
Rok 2025
Tej zimy prawie nie było, temperatury pozostawały na wysokim poziomie, a mimo to wszystkie róże tej odmiany, co do jednej, padły ostatecznie na przedwiośniu! Nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Żadna z nich już nie odbiła. Nie potrafię wytłumaczyć, co się tutaj wydarzyło...
Dzięki uprzejmości znajomej w sierpniu otrzymałam kilka ciętych pędów, pocięłam je na mniejsze kawałki i ukorzeniłam. Część z nich poszła do wody, część do ziemi w doniczce, a trzecia część wprost do gruntu na rozsadniku. Wszystkie tak samo łatwo puściły korzenie i od razu zaczęły rosnąć. Ta odmiana ma niesamowity wigor. Na zimę zostawiłam wszystkie doniczki z sadzonkami w zacisznym miejscu, dodatkowo okryte słomą.
Sierpień:
Wrzesień:
Rok 2026
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pamiętaj, by się przedstawić :)