2024-02-15

Róża Alba Meidiland, ażurowa delikatność.

Róża Alba Meidiland, to niepozorne maleństwo potrafi wyrosnąć na olbrzyma.

Hodowca –  Marie-Louise (Louisette) Meilland (Paolino) (1920-1987) (Francja, 1986).


Z internetu: dorasta do 60-200 cm wys. i 50-200 cm szer. Ta niepozorna różyczka może wyrosnąć na wielki krzew. Można ją prowadzić w formie róży okrywowej (pędy płożące po ziemi, 3-4 sztuki/m2) lub pnącej. Nadaje się na niskie żywopłot, szpalery, a nawet do donic. Dojrzały okaz w czasie kwitnienia, prowadzony na różę pnącą, przypomina krzew jaśminowca obsypanego białymi kwiatami. Mrozoodporność strefa 4b lub do -27°C, zimuje bez kopczyka. Łatwo się regeneruje po zimie. Nie wymaga corocznego cięcia. Rośnie na własnych korzeniach, chętnie wypuszcza odrosty korzeniowe. Odporna na trudne warunki, suche i słabe gleby, ale będzie lepiej rosła w żyznej i wilgotnej glebie. 

Kwiaty ok. 2-4 cm średnicy, pełne, białe, a pod koniec lata z lekkim muśnięciem różu. Kwitnie od czerwca do jesieni. Róża bez zapachu lub prawie niewyczuwalny zapach. Z HMF: Diploid. Rodzice: Rosa sempervirens L. × Marthe Carron.
Inne nazwy: Alba Meillandécor, Alba Sunblaze, Meidiland Alba, MEIflopan. 


W kwietniu i w czerwcu 2023r. dostałam kilka sadzonek w prezencie od mojej dobrej znajomej. Z moich obserwacji wynika, że róża łatwo rozmnaża się na własnych korzeniach, nie potrzebuje szczepienia na podkładce, a to oznacza brak kłopotu z wybijaniem dziczek z podkładki. Jest całkowicie bezproblemowa, łatwo przyjmuje się na nowym stanowisku, niemal od razu podejmuje wzrost, a rośnie bardzo szybko. Można ją traktować zarówno jako różę okrywową, jak i pnącą, zależnie od sposobu prowadzenia. Ja bym powiedziała, że może też służyć za różę obronną, bo chętnie i bardzo skutecznie chwyta wszystko swoimi drobnymi, haczykowatymi kolcami. Bardzo przytulaśna różyczka ;)

Kwiaty czasem są bez zapachu, ale przy dobrej pogodzie wydzielają piękny, słodki, apetyczny zapach, który czuć na odległość do jednego metra. Pierwsze kwiaty u mnie pojawiły się już w czerwcu, na wszystkich sadzonkach. Kwitnienie było bardzo obfite i trwało nieustannie aż do października. 

Jestem absolutnie zachwycona tą różą. Od samego początku naszej znajomości trafiła do mojej grupy Ulubione. Jej ażurowy pokrój i biel drobnych kwiatków sprawiają wrażenie lekkości w ogrodzie. Zapach kusi do przebywania w jej pobliżu. W upalne lato nie wymagała podlewania, żadnego przycinania, uszczykiwania przekwitłych kwiatów, na zimę nie wymaga kopczykowania. Nic nie trzeba przy niej robić – bezobsługowa piękność, fantastyczna róża!

Zobaczcie zdjęcia poniżej i zwróćcie koniecznie uwagę na jej wyjątkowo śliczne młode liście: limonkowe w środku, z czerwoną obwódką.

Rok 2023

Kwiecień:


Czerwiec:







Lipiec:


Sierpień '23:






Wrzesień '23:





Rok 2024

Wszystkie sadzonki zimowały bez kopczyków. Te najmniejsze przeszły zimę '23/'24 zupełnie bezstratnie, natomiast duża róża straciła niemal wszystkie swoje pędy, aby już na początku kwietnia eksplodować mnóstwem nowych, świeżych pędów. Pięknie się zagęszcza, zatem liczę na bogactwo kwiatów w nadchodzącym sezonie. 


Pod koniec kwietnia przyszedł mróz i pokonał moje marzenia o bogatym kwitnieniu. Tej wiosny musiałam przycinać niektóre róże aż cztery razy, bo co odbiły, to zmarzły i tak w kółko. Nie wszystkie to przeżyły. 
Alba Meidiland dała radę się zregenerować, a do tego w tym sezonie trafiła jej się niezła fucha. Wszystkie sadzonki zostały przesadzone na rabatę pomiędzy trawy Miskant chiński Memory, gdzie razem będą tworzyły szpaler przy ruchliwej ścieżce w ogrodzie. A ścieżka jest ruchliwa głównie z tego względu, że prowadzi do małej plantacji borówek we wszelkich odmianach i smakach ;) 

W tym roku pracy w ogrodzie było mnóstwo, a czasu na robienie zdjęć niewiele, zatem poniżej tylko to jedno ujęcie z tego roku, z kwitnienia w czerwcu. Po przesadzeniu na miejsce docelowe wszystkie sadzonki kwitły do jesieni. Ta odmiana natychmiast aklimatyzuje się w nowym miejscu, nie traci czasu.



Rok 2025

Tej zimy prawie nie było, temperatury pozostawały na wysokim poziomie, a mimo to wszystkie róże tej odmiany, co do jednej, padły ostatecznie na przedwiośniu! Nie mogłam uwierzyć własnym oczom! Żadna z nich już nie odbiła. Nie potrafię wytłumaczyć, co się tutaj wydarzyło...

Dzięki uprzejmości znajomej w sierpniu otrzymałam kilka ciętych pędów, pocięłam je na mniejsze kawałki i ukorzeniłam. Część z nich poszła do wody, część do ziemi w doniczce, a trzecia część wprost do gruntu na rozsadniku. Wszystkie tak samo łatwo puściły korzenie i od razu zaczęły rosnąć. Ta odmiana ma niesamowity wigor. Na zimę zostawiłam wszystkie doniczki z sadzonkami w zacisznym miejscu, dodatkowo okryte słomą. 

Sierpień:

Wrzesień:

Rok 2026









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pamiętaj, by się przedstawić :)

Kilka słów o moim ogrodzie:

Dzień dobry świecie :)

To jest mój pierwszy wpis na tym blogu. Miłej lektury :)