2024-02-27

Róża Ghislaine de Feligonde lubi towarzystwo facelii.

 Róża Ghislaine de Feligonde, Eugène Turbat & Compagnie (Francja, 1916).


Takie opisy znalazłam w internecie:

Hybrid Multiflora, Hybrid Musk, Rambler. 3x2 m. Strefa 5b lub "do -27°C". Różnie piszą o jej odporności na mróz. Jest bardzo obszerna i prawie bez kolców. Powtarza kwitnienie. W Polsce potocznie nazywana 'Gizelka’. 


W moim ogrodzie mam kilka sztuk posadzone w różnych miejscach, na różnych stanowiskach. Dwie rosną podobnie - słabo, a trzecia na teoretycznie najgorszej glebie zbudowała dorodny krzew, największy z nich wszystkich. Każda jest od innego sprzedawcy, różnie ruszały na początku, jedne od razu podjęły wzrost, inne długo się zastanawiały. 

Poniżej zapiski z ich pierwszej zimy u mnie:

Sadzonka posadzona na początku października '22: średnio odporna na mróz '22/'23 (około -22st. C), końcówki pędów czerwone od mrozu, są do wycięcia. 

Sadzonka posadzona pod koniec października '22: dość odporna na mróz '22/'23 (około -22st. C), choć mogło być lepiej, można jeszcze raz zrobić kopczyk, ale jest lepiej, niż u tamtej koleżanki. 

Trzecia sadzonka posadzona pod koniec listopada '22: średnio odporna na mróz '22/'23 (około -22st. C). Zapis z czerwca 2023: krzew bujny i zdrowy, osiągnął jakieś 40-50 cm wys., zakwitła wieloma kwiatami, bardzo przyjemny słodki zapach miodu. Jedne kwiaty już przekwitają, kolejne dopiero w pąkach.

Rok 2023

Po zimie '23/'24 widzę, że dużo lepiej zniosły jeszcze silniejsze mrozy. Nie trzeba okrywać tej odmiany. Jedynie pierwsza zima była dla nich trudna. W kolejną zimę pędy utrzymały się zielone, nawet cienkie końcówki pędów nie przegrały z silniejszymi mrozami.

Pomijając jej reakcję na mrozy, jestem zachwycona tą odmianą. Kwitnie cały sezon, praktycznie nie robiąc przerwy. Kwiaty są zmienne w kolorze, od bieli, poprzez kremowy, żółty, aż do ciepłego różu, nazwijmy to, łososiowy. Bardzo, ale to bardzo przyjemnie pachną, słodko, miodowo, apetycznie. Na początku kwitnienia, w czerwcu kwiaty były pojedyncze, natomiast na koniec września, ostatnie rzuty kwitnienia dawały już kwiaty typu "plena", pełne, wielopłatkowe. Krzew chętnie się zagęszcza, nie trzeba jej przycinać. 

U mnie Gizelka rosła w towarzystwie wysianej z nasion facelii i przyznam, że to był bardzo udany duet, pięknie razem wyglądały, a róża chętnie korzystała z dodatkowego azotu. 

Gizelka jest bliską kuzynką róży Pink Ghislaine de Féligonde.

Czerwiec:







Lipiec:



Sierpień:







Wrzesień '23:




Rok 2024

Po zimie '23/'24 stwierdzam, że wszystkie sadzonki Gizelek przetrwały tak samo - rewelacyjnie! To ich druga zima w moim ogrodzie. Nie bardzo miałam co ciąć, jedynie kosmetyczne przycięcie tu i ówdzie na końcach pędów. Kopczyk uważam za zbędny. Ta róża ma ewidentnie podwyższoną odporność na mróz.

Zdjęcia z końca marca:










Na przełomie maja i czerwca zaczęło się wielkie kwitnienie Gizelek. Nie będę rozbijała grup zdjęć na poszczególne sadzonki, pokażę je wszystkie razem. Kwitnienie trwało aż do późnej jesieni.

Maj '24:




Początek czerwca '24:


























Koniec czerwca '24:












Rok 2025

Na przedwiośniu zafundowałam Gizelce mocniejsze cięcie, głównie kosmetyczne, ponieważ zimę zniosła dobrze, nie było strat, ale chciałam ją ładnie uformować i zagęścić, nadać zadbany kształt. 

W tym roku moją uwagę przykuł wyjątkowo różowy, zimny kolor kwiatów Gizelki, momentami wręcz wpadający w fiolet, a nawet niebieski. Rok był wyjątkowo zimny, obfitował w silne przymrozki w połowie czerwca, niewiele lepiej było w lipcu i sierpniu, gdzie w nocy było blisko zera, co przełożyło się na kolor kwiatów.

Zapach oszałamiający piękny, uwielbiam go, wyczuwalny z kilku metrów, czasami trzeba się przybliżyć, żeby coś poczuć. Wszystko zależy od warunków pogodowych. 

W sierpniu róża nieco uspokoiła się z produkcją setek kolejnych i kolejnych kwiatów i poświęciła więcej energii na rozbudowę krzewu. Nie oznacza to, że przestała kwitnąć, absolutnie nie. Kwiaty pojawiały się nieustannie do późnej, zimnej jesieni, aż do mrozów. Jeszcze w październiku wisiały smętnie nierozwinięte, zmarznięte kwiaty.

Im dłużej mam tę różę, tym bardziej jestem przekonana, że ta odmiana jest obowiązkowa w każdej kolekcji. Absolutnie wspaniała!

Trzy różne Gizelki pod koniec marca:




Czerwiec:















Lipiec:






Sierpień:





Październik:


Rok 2026

Pod koniec marca byłam mile zaskoczona stanem Gizelek w moim ogrodzie. Pomimo długiej i mroźnej zimy rośliny miały się świetnie, pędy były zupełnie zdrowe i zielone. Wycięłam wyłącznie pędy krzyżujące się z innymi, zbyt gęsto rosnące, ocierające o płot oraz przycięłam końcówki po zeszłorocznym kwitnieniu, aby zmobilizować róże do silniejszego kwitnienia i wzrostu w tym sezonie. Praca była misterna, bardzo czasochłonna, ale przyjemna, pomimo tego, że ta odmiana jest kolczasta i kilka razy musiałam prosić o pomoc w wyplątaniu mnie z objęć Gizelki ;) Przydały się długie, specjalne, skórzane rękawice prawie po pachy, długie rękawy bluzki i pomocnik w pobliżu ;)

Wszystkie Gizelki zimują u mnie bez kopczyków, są wystarczająco dorosłe, żeby poradzić sobie z polskimi mrozami bez osłony. Lubię takie niewymagające róże.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pamiętaj, by się przedstawić :)

Kilka słów o moim ogrodzie:

Dzień dobry świecie :)

To jest mój pierwszy wpis na tym blogu. Miłej lektury :)