Róża Florentina ma fantastyczny wigor. W ciągu półtora roku przerosła płot.
Syn. KORtrameilo, Climber, Tim Hermann Kordes, 2002.
Z internetu parę słów o niej:W moim ogrodzie:
Pierwszą z sadzonek posadziłam w październiku 2022r. (pierwsze zdjęcie poniżej). W lutym 2023r. dokupiłam z innego źródła jeszcze jedną sadzonkę, która została posadzona w marcu. W tym przypadku różnica w ich wzroście jest ogromna. Ta pierwsza z roku '22 ledwie wyrosła ponad ziemię, nie było za bardzo co pokazywać na zdjęciu, podczas gdy ta druga, kupiona w '23 w ciągu pierwszego sezonu, pierwszych miesięcy po posadzeniu, zbudowała ogromne krzaczysko. Urosła najbardziej ze wszystkich róż w moim ogrodzie. Podejrzewam, że ta pierwsza może się okazać być inną odmianą, możliwe, że zaszła pomyłka w szkółce, bo nawet zimę zniosła raczej słabo, pędy jej zmarzły, a nie powinny (połowa pędów po zimie czarna). Ta róża jest bardzo odporna na niskie temperatury. Druga sadzonka, ta z '23 zniosła zimę '23/'24 rewelacyjnie, bez żadnego uszczerbku, nawet końce cienkich szczytów pędów są zieleniutkie. W styczniu mieliśmy kilka epizodów z silnymi mrozami, gdzie temperatura przy gruncie spadała nawet do -26°C.
Dotarłam do swoich zapisków z opisu tej róży z lipca '23. Co wtedy o niej myślałam:
"Róża Florentina - coraz mocniej mnie w sobie rozkochuje. Na początku miała to być po prostu zwykła przeciętna czerwona róża na żywopłot, jednak z każdym dniem zachwyca coraz bardziej.
Przepiękne kwiaty w wyjątkowym tonie głębokiej, nasyconej i ciemnej czerwieni (aparat nie jest w stanie tego oddać na zdjęciu), ciekawy kształt i ułożenie płatków, bardzo przyjemny zapach, niezwykle odporna na wszystko. Posadzona malutka sadzoneczka 4 miesiące temu i już ma pędy na metr 😯"
Po zakończonym sezonie mogę dodać jeszcze, że na początku miała kwiaty otwarte, puste, a im dalej w las, im bliżej ku jesieni, tym bardziej zagęszczały się płatki w kwiatach. Zapach na początku, w pierwszych miesiącach był ledwie wyczuwalny albo żaden. Trzeba było włożyć nos w kwiat, żeby coś poczuć i nie zawsze dało się coś wyczuć. Im bliżej końca lata, tym bardziej zapach był wyczuwalny z daleka, nawet na kilka metrów! Bardzo przyjemny, pociągający zapach szlachetnej róży.
2023-11: wyjątkowo odporna na choroby, cały czas kwitnie aż do mrozów, pięknie pachnie, bardzo szybko urosła wszerz na ponad 2 m.
Szaleństwo!
Tak oto z jakiejś tam przeciętnej czerwonej róży stała się jedną z moich Naj :) Prawdziwa gwiazda ogrodu. Dodaję ją do mojej grupy Ulubione.
Poniżej na zdjęciu, tak wyglądała pierwsza zakupiona sadzonka, która potem okazała się być tą słabszą. Tak, tak, ja też jestem zaskoczona ;)
Rok 2024
Obie sadzonki przetrwały zimę '23/'24 (styczeń do -26°C, rekordowo ciepły luty) w stanie doskonałym. Kopczyk okazał się być zbędny, można pominąć to dodatkowe zajęcie. Tylko gdzieniegdzie końce pędów wymagają kosmetycznego przycięcia.
Zdjęcia z końca marca:
Duża sadzonka w drugiej połowie kwietnia '24:
Sadzonka z zakupów w październiku 2022r. (ta mniejsza), którą pokazywałam na początku wpisu, jako goły korzeń, nareszcie zaczęła rosnąć. Tak wyglądała w połowie czerwca '24:
Jesienią róża zawiązuje duże, ozdobne owoce.
Koniec listopada '24:
W tym czasie róża miała pędy sięgające za płot, przerosła go w ciągu 1,5 roku! To jest fantastyczny przyrost!
Rok 2025
Sadzonka przy furtce ani myśli zrzucać liście zimą. W styczniu temperatura była rekordowo wysoka, najniżej spadła do -12°C.
W niecałe dwa lata róża osiągnęła ponad 2 metry wysokości, znacznie przerosła płot.
Patrząc na jej zdrowotność, odporność, wytrzymałość, kwitnienie, zapach, niemal bezobsługowy charakter, rozmiar, ogólną urodę, nie wyobrażam sobie ogrodu bez róży Florentina. Ona jest po prostu wspaniała!
Świeżo po kolejnym, jeszcze bardziej porządnym wypieleniu rabaty wokół róży skusiłam się na zrobienie jej kilku zdjęć. Tak estetyczny stan nie potrwa długo, wszystko wokół błyskawicznie zarośnie chwastami i efekt zadbanej rabatki pójdzie w niepamięć. Trzeba korzystać ;)
Po wypieleniu nasypałam w to miejsce kompostu, dodałam mączki bazaltowej, kory, porządnie podlałam kilka razy, ponieważ ziemia była absurdalnie sucha. To, że rok był mokry, bo często kropiło, nijak się nie przełożyło na nawilżenie gleby. W tak przygotowaną od nowa rabatkę dosadziłam trochę roślin, m.in.: różnego rodzaju rutewki, astry jesienne, powojniki, kocimiętki, szałwie rozmnożone z innej części ogrodu, przy okazji wysiałam z nasion orliki, maki,... Oj, będzie się działo w kolejnym sezonie.
Tego roku zakwitły obie róże Florentina, choć obie ciężko zniosły zimowo - wiosenną anomalię pogodową (zbyt ciepła zima, a właściwie jej brak i bardzo zimny czas wiosny z mocnymi przymrozkami ponad połowę czerwca). Dopiero późnym latem ruszyły do odbudowy krzewu, wypuszczając długie pędy.
Końcówka czerwca:
Lipiec:
Do jesieni ta sadzonka urosła na tyle mocno, że pędy wychodziły na drogę, daleko poza płot, musiałam je zaplatać, przymocować do desek.
W listopadzie na pędach były już owoce, ale i kwiaty, które nie zdążyły się otworzyć przed nadejściem zimniejszych dni.
Rok 2026
W tym roku zima dokuczyła odmianie Florentina. Wszystkie róże tej odmiany zareagowały na długie i silne mrozy mniej lub bardziej przemarzniętymi pędami. Niektóre pędy musiałam wyciąć przy ziemi, inne tylko przyciąć kosmetycznie. Ona zdecydowanie wolałaby rosnąć w miejscu osłoniętym od mocnych wiatrów.
Róże Florentina w moim ogrodzie są już dorosłe i zimują bez kopczyka.
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pamiętaj, by się przedstawić :)