Róża Astrid Lindgren, jedna z najlepszych róż w moim ogrodzie.
Hodowca – L. Pernille Olesen, Mogens Nyegaard Olesen (Dania, 1991).
Z internetu: parkowa, krzewiasta, floribunda 120-240 cm wys. i 150 cm szer., mrozoodporność strefa 5 lub 4b, lub "do -27°C", dobrze zimuje, może przemarzać w mroźniejsze zimy. Odporna na choroby. Kwiat ok. 10 cm średnicy. Kwitnie od połowy czerwca. Zapach średnio intensywny, aromat róży piżmowej, zapachów korzennych i maliny. Powtarza kwitnienie. Odporna na deszcz i upały, nadaje się na kwiat cięty. Zawiązuje owoce.
Z HMF: Rodzice nieznani. Inne nazwy: Dream Sequence, Egon Schiele, POUluf. Wprowadzona na rynek w Danii przez Poulsen Roser A/S as 'Astrid Lindgren'.
Pamiętacie Pippi Långstrump? ;)
Po dwóch latach uprawy tej odmiany nie tylko dodaję ją do mojej grupy Ulubione, ale wręcz stawiam ją w najlepszej Top 10! Róża jest bezproblemowa, niewymagająca, w ogóle nie muszę jej podlewać, doskonale znosi suszę i palące słońce, ma wysoką wytrzymałość na mróz i choroby, duży wigor, a do tego jej piękne kwiaty czarują nie tylko wyglądem, ale też zapachem. Nie mieć tej róży u siebie, to grzech ;)
Rok 2023
Jestem nią całkowicie oczarowana, to moja miłość od pierwszego wejrzenia, od pierwszego kwiatu. Pomimo licznych prób i sesji fotograficznych, nie udało mi się uchwycić jej prawdziwego uroku, to trzeba zobaczyć na żywo. Podobnie, jak jej zapach, to trzeba poczuć, coś pięknego. Pachnie delikatnie, pociągająco, czarująco...
W kwietniu 2023r. posadziłam dwie sztuki obok siebie, kupione jako goły korzeń. Już nieco ponad dwa miesiące później, bo pod koniec czerwca pokazał się pierwszy pąk kwiatowy. Pierwsze kwiaty były od razu dobrze wykształcone, piękne, eleganckie, co przy debiutach nie jest takie oczywiste.
Do września stworzyła bujne, dorodne krzewy i równomiernie obsypała się kwiatami, tworząc niezwykły efekt. Niesamowicie silna róża, wspaniała, zachwycająca nie tylko urodą, ale i niezwykłą siłą. Zobaczcie, jak się zmieniała od czerwca, aż do zimy. Zwróćcie uwagę na jej cudnie wybarwione liście.
Koniec czerwca:
Rok 2024
Zimę '23/'24 (do -26°C) zniosła znakomicie i to bez kopczyka. Cięcie było tylko kosmetyczne, głównie na końcówkach pędów. Jestem nią absolutnie zachwycona.
Zdjęcia z końca marca '24:
Na początku czerwca pojawiły się pierwsze w tym sezonie kwiaty:
Koniec czerwca:
Początek lipca:
I kwitła tak sobie aż do jesieni, po czym zawiązała owoce. W drugim roku uprawy była już dużym krzewem, rzucającym się w oczy z ok. 30 metrów. Wyróżnia się przy innych maleństwach obok niej na żywopłocie, które były sadzone mniej więcej w tym samym czasie.
Rok 2025
Pod koniec stycznia na róży wciąż wisiały jędrne, czerwone owoce z zeszłego sezonu, a młode liście już zaczęły się rozwijać. Mrozu tej zimy praktycznie nie było, nie licząc chwilowego spadku do -12°C. Mamy kolejną anomalię pogodową. A do kwietnia jeszcze daleko...
W kolejnych miesiącach sytuacja zupełnie się odwróciła. Po zbyt ciepłych miesiącach, kiedy to powinna być zima, przyszły kolejne anomalie, niosące długotrwałe i wyjątkowo dokuczliwe przymrozki aż do drugiej połowy czerwca. Taka sytuacja odbiła się wyraźnie na kondycji róży i z pięknych krzewów zostało niewiele. Liczyłam na to, że będę miała w tym sezonie duże krzewy na bazie zeszłorocznych przyrostów, a tymczasem musiałam drastycznie przyciąć zniszczone późnymi przymrozkami pędy. Róża późno do siebie doszła. Zakwitła dopiero w lipcu.
Rok 2026
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)


.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Szkoda tylko, że ma tak nietrwały kwiat, u mnie niezniszczalna
OdpowiedzUsuń