Róża Lola, jedna z moich ulubienic pod każdym względem.
Miniatura Climber., Hans Jürgen Evers/Tantau, Niemcy 2006/13.
Podstawowe informacje znalezione w internecie:
Miniaturowa róża pnąca, Climber do 220 cm wys. x 80 cm szer., mrozoodporność do -22st.C. Kwitnienie powtarza cały sezon, mocny słodki zapach wyczuwalny z daleka. Nadaje się do sadzenia w pojemnikach, na tarasach, balkonach i w patio. Seria Starlet. Typ: Climbing roses, Rambler, Minirambler. Wprowadzona na rynek w Niemczech przez Rosen-Tantau/Tantau Roses w 2013 jako 'Lola'.
Moja Lola:
Posadzona wiosną 2023r. pokazała swoje pierwsze kwiaty już w czerwcu tego samego roku. Pod koniec sezonu zapach był wyczuwalny nawet z kilku metrów, zawsze zachwycający, hipnotyzujący. Raz pachnie wspaniałymi szlachetnymi perfumami, innym razem cudnymi lilakami, zawsze intrygująco i pięknie. Takie maleństwo niepozorne, kwiatki malutkie, a jaka moc zapachu rozchodzi się po ogrodzie.
Kwiaty są wręcz miniaturowe, do około 5 cm średnicy. Kolor kwiatów jest wyjątkowy, głęboki, ciemny czerwony, wpadający w karminowy, szkarłatny, amarantowy, zależnie od pogody i pory kwitnienia. Krzaczek startował powoli, ale już pod koniec sezonu zaczął się ładnie rozkrzewiać i piąć. Róża sprawia wrażenie dosyć ażurowej przez swoje drobne kwiaty i listki.
W pierwszym sezonie świetnie poradziła sobie z suszą i upalnym latem bez podlewania. Chorób na niej nie zauważyłam. Tak trzymać!
Już od pierwszego sezonu jest jedną z moich ulubionych róż. Wyjątkowa pod wieloma względami. Bardzo się cieszę, że zaprosiłam ją do swojej kolekcji i dziś nie wyobrażam sobie ogrodu bez niej.
Koniec czerwca:
Rok 2024
Jestem w Loli tak zakochana, że chętnie dokupię drugą sadzonkę na balkon. Zimę '23/'24 (z temp. w styczniu do -26°C) zniosła doskonale. Deklarowana mrozoodporność do -22°C jest zaniżona. Po tej zimie Lola ma wciąż większość pędów zielonych i zdrowych. Do oczyszczenia są głównie fragmenty z uschniętymi kwiatami z zeszłego roku.
Warto dodać, że w ogrodzie posadziłam ją w glebie ilasto gliniastej, ciężkiej, zimą mokrej, wręcz zalewanej. Lola stoi wtedy w wodzie po szyję. Latem jest skrajnie odwrotnie, to miejsce jest bardzo suche, a ja mam tu zbyt daleko, żeby podlewać. Lola dostaje tylko wodę z nieba, a tej u nas, jak na lekarstwo. Miejsce jest wystawione na wiatry zarówno wschodnie, jak i zachodnie, bez żadnej osłony. Jestem pełna podziwu dla jej wytrzymałości i wigoru. Dodaję Lolę do grupy Ulubione.
Zdjęcia z końca marca:
Kwitnienie rozpoczęła w tym sezonie na początku czerwca. Przyszłam do niej w odwiedziny z okazji tego wydarzenia.
W październiku Lola była już solidnie rozrośniętym krzewem. Lekkie mrozy tylko dodały jej uroku:
Rok 2025
W połowie lipca przesadziłam różę Lola w wolne miejsce obok Gizelki, w pobliże głównego wejścia do ogrodu. Uznałam, że mam do niej za daleko, a chcę na nią patrzeć i czuć jej zapach codziennie. Będzie zatem rosła przy bramie, witając gości razem ze mną.
O tym, jak przypadkiem wyszedł mi patriotyczny kącik pisałam we wpisie o róży Hella.
Przesadzanie udało się idealnie, pomimo późnego lata i kwiatów na krzewie róży. Obie do jesieni doszły do siebie i zmężniały, wyglądały bardzo dobrze. Poniekąd jest to odpowiedzią na pytanie, czy da się przesadzić róże latem. Jak widać, jeżeli tylko zachodzi taka konieczność, nie ma z tym problemu.
Po przesadzeniu mogłabym przyciąć pędy, żeby ograniczyć transpirację wody przez liście, ale po pierwsze nie chciałam dodatkowo obciążać róż, po drugie nie chciałam, żeby tak późno wypuszczały młode pędy, które nie zdążą zdrewnieć do zimy. Przycinanie wykonam wiosną, na przełomie marca i kwietnia.
Lipiec:
Rok 2026
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pamiętaj, by się przedstawić :)