Róża Tivoli, (POUlduce), HT. Olsen 1994.
Z internetu:
Wprowadzona w UK przez Cants of Colchester Ltd. w 1995 jako 'Tivoli'.
Wprowadzona w Danii przez Poulsen Roser A/S w 2001 jako 'Tivoli 150'.
W moim ogrodzie sadzonka została posadzona jesienią 2022r. Zimą wrażliwa na mróz, przy -20° C pędy powyżej kopczyka zmarzły, koniecznie robić kopczyk.
Rok 2023
W pierwszym sezonie kwitła od sierpnia do września. Krzew bardzo zdrowy i wytrzymały na suszę, choć urósł niziutki. Pod względem urody jest to jedna z róż, które absolutnie przeszły wszelkie moje oczekiwania. Pomimo trudnych warunków, upałów i braku nawadniania kwitła bardzo obficie i dużymi kwiatami o przyjemnym zapachu. Jednak, żeby go poczuć, musiałam jej składać hołdy nisko na kolanach, padając do jej stóp ;)
Druga połowa sierpnia:
Rok 2024
Ech, co też mnie podkusiło, żeby kupować odmiany o tak kiepskiej odporności na mróz? ;) Tivoli rzeczywiście jest wybitnie wrażliwa i delikatna, a zwykły kopczyk z ziemi, to dla niej za mało. Po zimie '23/'24 na początku kwietnia wyglądała tak:
Wszystkie zeszłoroczne pędy są do wycięcia aż do miejsca okulizacji, nawet pod kopczykiem. Młode pędy z tego roku już wybiły, ale przed nami zapowiadane mrozy kwietniowe, które mogą narozrabiać po tych rekordowo ciepłych tygodniach przedwiośnia.
I tak też się stało. Przyszły kwietniowe mrozy i zebrały żniwo w ogrodzie. Wiele róż nie przetrwało tej anomalii pogodowej między lutym a końcem kwietnia. Tivoli straciła nowe przyrosty, ale na szczęście bardzo szybko się odbudowała. Ma zadziwiającą moc do szybkiej regeneracji po takich przejściach. To jest jej wielki plus. Krzaczek był maleńki, wręcz miniaturowy, a mimo to dała radę kwitnąć.
Pierwsze kwiaty w tym sezonie pokazały się w czerwcu i od tej pory róża czarowała w ogrodzie aż do września cały czas produkując po kilka kwiatów. Ona absolutnie kocha słońce!
Kwiaty ma naprawdę obłędnie piękne, wielkie i cudownie pachnące. Uwielbiam je!
Czerwiec:
Sierpień:
Rok 2025
Nadaję jej nazwę - róża bylinowa 😉 Co roku ta sama historia, róża po zimie wygląda, jakby już było po niej, nie widać śladu życia, a potem bierze się w garść, odbija i kwitnie tak pięknie, że czapki z głów!
W tym roku mieliśmy ekstremalną anomalię pogodową, brak zimy (chwilowy spadek do -12°C), skrajną suszę, choć często padało, przymrozki jeszcze w czerwcu, a do tego wyjątkowo zimny rok, więc róża miała pod górkę jeszcze bardziej, niż zwykle. Doszła do siebie i zaczęła kwitnienie dopiero we wrześniu, kiedy już za rogiem czekały jesienne przymrozki gotowe zakończyć ten spektakl kwitnienia.
Wrzesień:
Czy zwróciliście uwagę, że po ściółce z kory i kompostu z poprzedniego roku nie został nawet ślad? Został sam piasek. Tak szybko rozłożyła się materia organiczna, dosłownie co kilka miesięcy muszę powtarzać zabieg, a warstwę ściółki robię konkretną!
Rok 2026
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pamiętaj, by się przedstawić :)