2024-03-04

Róża Postillion wnosi do ogrodu radość.

Róża Postillion, z roku na rok jest coraz piękniejsza.

Syn. KORtionza. Hodowca - Reimer Kordes, Niemcy 1985.



Kilka podstawowych informacji z internetu:

dorasta do 180 cm wysokości i 140 cm szerokości, strefa 6b, podobno powinna wytrzymać bez kopczyka. Kwiaty o średnicy do 10 cm, żółty, powtarza kwitnienie, zawiązuje owoce. Zapach delikatny. Pochodzenie: Westerland (Shrub, Kordes, 1969) × Lichtkönigin Lucia (Large Flowered Climber, Kordes, 1966). Hodowca: Reimer Kordes, Niemcy 1985. Wprowadzona na rynek Niemiecki przez W. Kordes' Söhne (Retail) w 1998 jako 'Postillion'.


Rok 2023

W lutym zamówiłam jedną sadzonkę tej odmiany. Paczkę z różami z zamówienia otrzymałam w marcu i jak się okazało, drugą sadzonkę tej samej odmiany otrzymałam dodatkowo w gratisie. Miła niespodzianka.
Niestety w trakcie sezonu okazało się, że jedna z nich była słaba, malutka, latem chorowała i była tak mizerna, że już byłam pewna, że ją stracę. Na szczęście dała radę, przeżyła, odbiła. Druga z sadzonek rosła świetnie, wykazując bardzo dużą odporność na suszę, doskonale sobie poradziła zupełnie bez podlewania. 

Róża Postillion ma kwiaty w pięknym, pozytywnym, ciepłym kolorze słońca. Wnosi do ogrodu radość i energię, nawet w deszczowy dzień. W jej pierwszym sezonie po posadzeniu kwitnienie trwało od lipca do października włącznie. 

Zobaczcie na ostatnim zdjęciu z tego roku, jakie ona ma cudowne młode liście, ta czerwona obwódka, ten kształt... I pomyśleć, że to zdjęcie było wykonane w październiku.

Ale najpierw jej kwiaty, miód na me oczy:

Druga połowa lipca:








Sierpień:



Początek października:


Te liście! 😍


Rok 2024

Oba egzemplarze tej odmiany przezimowały lepiej, niż się spodziewałam. Kopczyk można zrobić, ale nie jest konieczny. Zima '23/'24 ze spadkiem temperatury w styczniu do -26°C nie zrobiła im większej szkody. Pędy przy ziemi były zdrowe i zielone, wyżej nabrały lekkich przebarwień, jednak nie przemarzły, nie było potrzeby ich wycinać. 

Zdjęcia z końca marca:





Druga połowa czerwca:




Ten sam dzień w innym obiektywie:






Koniec czerwca, czyste szaleństwo kwitnienia:




Koniec września:



Początek października:







Poniżej na zdjęciu niemile widziany mieszkaniec tego ogrodu: Skoczek różany, ślepik różowiec (Edwardsiana rosae).



Rok 2025

To, co najbardziej zapamiętałam z tego sezonu w temacie róży Postillion, to to, że w pobliżu tej róży nie można przejść obojętnie. Ona ma tak piękne kwiaty, że choćbym nie wiem jak była zabiegana i zapracowana, i w pośpiechu, to muszę wskoczyć do niej na szybkie odwiedziny i popodziwiać z bliska urodę i zapach jej kwiatów.

Kwitnienie rozpoczęło się późno w czerwcu. 




Już na początku lipca zauważyłam, że róża ma gorszą kondycję, a z ziemi przy pniu wyrasta dziczka. Nauczona doświadczeniem czem prędzej usunęłam dziki odrost, wyrywając go z podkładki róży. Oj, było ciężko, co się uszarpałam, to moje, ale wiem, że nie ma sensu iść na łatwiznę i ucinać to sekatorem, bo jeszcze szybciej odrośnie. 






Kwiaty same się oczyszczają, nie zostawiają tzw. mumii. Róża stale wygląda czysto i estetycznie.


Kwiaty w fazie przekwitu:







Na poniższym zdjęciu widać dwie róże tej samej odmiany, rosną w podobnym tempie. Na dole kadru po lewej stronie widoczna jest dziczka, wyrastająca z pnia róży.



Rok 2026





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Pamiętaj, by się przedstawić :)

Kilka słów o moim ogrodzie:

Dzień dobry świecie :)

To jest mój pierwszy wpis na tym blogu. Miłej lektury :)