Róża Polanna/ Polka, (MEItosier), Jacques Mouchotte, Francja 1991.
Z internetu:
Pnąca, może dorastać nawet do wysokości 360 cm, choć w naszym klimacie zapewne osiągnie ledwie 120 cm. Zapach delikatny, wytrzymuje do -26°C. Bardzo odporna na choroby. Powtarza kwitnienie. Inne nazwy: MEItosier, Polka, Twilight Glow, Scented Dawn, Lord Byron, Polka 91, Hodowca: Jacques Mouchotte, Francja, przed 1991. Seria: Renaissance ® Collection, Romantica.
U mnie:
Pierwszą sadzonkę otrzymałam ze szkółki w lipcu 2022. Niestety, sadzonka w donicy była dosyć marna, wątła, jeden cienki pęd, całość wyglądała, jak z odzysku. Standardowo sadzonka pierwszej klasy powinna mieć minimum trzy pędy. Na szczęście miała już wtedy kwiaty, a ja od razu się w niej zakochałam. Tak, to była miłość od pierwszego wejrzenia. Kwiaty cudownie pachnące, trochę, jak eleganckie perfumy z klasą, nienachalne, wysmakowane. Pachnie lekko, świeżo, wyraźnie wyczuwalna mieszanka owocowo-kwiatowa. Polka wręcz uwodzi zapachem.
Posadziłam ją w ogrodzie kilka dni później. Do tego czasu stała w półcieniu na balkonie i zachwycała swoją urodą i aromatem, jaki wypełniał mieszkanie, dolatując z zewnątrz.
Pierwsza zima mojej Polanny, sezon '22/'23, róża bardzo zmarzła, pędy czarne, wrażliwa na mróz, kopczyk trzeba jej robić koniecznie i to nie byle jaki. Na ostatnim zdjęciu z kwietnia 2023, czyli tuż po zimie, widać, jak wyglądały jej pędy i to było jej ostatnie zdjęcie. Niestety, ta sadzonka nie przetrwała zimy.
Być może to wina słabej jakości sadzonki, a być może niskiej odporności na mróz u tej odmiany. Wokół niej rosły inne, świeżo posadzone róże o teoretycznie słabszej odporności, a przeżyły swoją pierwszą zimę.
Postanowiłam dać tej odmianie drugą szansę i zamówiłam we wrześniu 2023 następną sadzonkę, "goły korzeń". Tym razem dostała gruby kopczyk, wręcz kopiec. Zdjęcia z nowego sezonu wraz z opisem dalszej historii będą poniżej. A tak prezentowała się moja pierwsza sadzonka tuż po zakupie w 2022:
Rok 2024.
Moja druga sadzonka po jej pierwszej zimie '23/'24 żyje, przetrwała, ale było ciężko. Widać, że kopczyk uratował sprawę i ocalił tę różę. Z tą odmianą bez kopczyka zatem ani rusz!
Zdjęcia z początku kwietnia:
A potem przyszły mrozy na koniec kwietnia i dokończyły to, czego styczniowe mrozy nie dały rady. Sadzonka nie przetrwała takiego ciosu. Zabiła ją przede wszystkim anomalia pogodowa z przedwiośnia '24. Moja strata.
Z tak słabą odpornością na mróz, nie będę z nią próbować po raz trzeci. Strasznie mi żal tych jej cudnych kwiatów i zapachu, ale też szkoda pieniędzy i wysiłku.
Wątek zamykam z wielkim bólem serca.





.jpg)

.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Pamiętaj, by się przedstawić :)